Posty

Seria Światła i Cienia - Cześć 12 - Trucizna

Hello, I am your mind giving you someone to talk to, Hello

Słyszę bicie własnego serca. Dudni mi w bębenkach. Pompa nadaje rytm, w którym mam tańczyć. Raz, dwa … trzy, cztery. Trochę monotonny ten walc, póki nie stanie się coś niespodziewanego. Wtedy zaczynam się szamotać i uderzać głową jak przy muzyce metalowej. Jestem tutaj sama, całkowicie sama. Zamknęli mnie na klucz. Uważają, że mogę zrobić sobie krzywdę. Sobie? Jestem ostatnią osobą, której na mnie zależy.
Słyszę kroki. Skulona w rogu pokoju, odliczam. Raz, dwa … trzy, cztery. Jest coraz bliżej. Raz, dwa – trzy, cztery. Raz, dwa, trzy, cztery. Zatykam uszy palcami, ale to nie pomaga. Słyszę trzaśnięcie w zamku. Drzwi otwierają się powoli, ale nikt nie wchodzi. Uciekaj, uciekaj – słyszę głos w głowie, lecz to nie mój głos. Swój ton głosu znam, nawet w najdalszym zakątku umysłu. Zasłaniam dłońmi twarz jak małe dziecko przestraszone sceny w filmie. Oddech robi się coraz szybszy, niedługo dogoni tętno. – Klara? – słyszę głos dochodząc…

Seria Światła i ćienia - Cześć 11 - Z deszczu pod rynnę

Mimo zaognionego konfliktu z Hedore, stosunki Leonarda i Decona znacznie się poprawiły. Po tym, jak chłopak podłamał się lawiną niepowodzeń związanych z pobytem w willi, Decon postanowił wesprzeć go w trudnym okresie.             Leo siedział na ławce, na tyłach domu. W palcach obracał papierosa. Już parę razy myślał, aby rzucić ten znienawidzony przez wielu mieszkańców nałóg, ale atmosfera w domu temu nie sprzyjała. Decon podszedł do niego, przedzierając się przez chmurę dymu. Starał się nie wdychać oparów, ale nie kontrolując odruchów płuc, zaniósł się ciężkim kaszlem. Odszedł na bok, po czym podpierając się o uda, próbował złapać powietrze. Leo spojrzał na niego z lekką irytacją, mimo że ucieszyło go towarzystwo drakona. – Gęsta, papierosowa mgła – narzekał Decon, machając ręką przed twarzą. – Gęsta to jest atmosfera w domu. – Kolega nie zaprzeczył, tylko usiadł obok niego. – Wszystko, co robię lub mówię, odbierane jest na opak. – Kwestia mentalności – rzucił drakon, po czym rozmyślają…